BLOG

Luty 2024
P W Ś C P S N
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
26272829   
       
Przekleństwo niecierpliwości

Amerykanie mawiają „good things come to those who wait”. Sukces wymaga cierpliwości. W czasach, kiedy sukces kojarzy się z fenomenem celebrytów – także tych biznesowych – trzeba dodać: prawdziwy, trwały, nieposzlakowany sukces. Współcześnie mamy z tym problem. Nie zawsze chcemy czekać. Dziś jest to w pewnym sensie problem cywilizacyjny – na rynek pracy wkracza pokolenie, które wszystko ma na „kliknięcie myszką” i podobnie myślące o sukcesie. Problem jest dobrze znany w kręgach korporacyjnych. Czasami problem leży po stronie właściciela, choć zakłada się, że powinna go cechować dalekowzroczna orientacja. Przykładem jest wirująca szybko karuzela nazwisk, z których się wybiera obsadzając zarządy spółek skarbu państwa. Nie sposób też oprzeć się wrażeniu, że presję na krótkowzroczne działania wywierają same rynki rozliczające spółki ze skuteczności, z jaką spełniły ich kwartalne oczekiwania dotyczące przychodów i zysków. Problem ten ma różnorakie implikacje. Jedną z nich jest stale powracające pytanie o to, jak mierzyć sukces skoro jest on zjawiskiem możliwym do zaobserwowania dopiero w długim okresie. Wszelkie miary bazujące na wynikach kwartalnych, półrocznych i rocznych mogą być w tym przypadku mylące. Wystarczy spojrzeć na polską gospodarkę. Notowane w ostatnich latach wyniki są krzepiące. W czasach, kiedy wokoło gospodarki stygną, Polska utrzymuje ponadprzeciętną w Europie stopę wzrostu gospodarczego przy niezłych wynikach inflacyjnych. Całe dwudziestolecie rozpoczęte reformą Balcerowicza było bez wątpienia ekonomicznym sukcesem. Pytanie tylko, czy te dobre wyniki „wczoraj” i „dziś” są dobrym prognostykiem wyników „jutro”? Czy wykorzystaliśmy ten czas na to, by dobrą koniunkturę – w dużej mierze samodzielnie wypracowaną – przekuć na solidny, gospodarczy fundament naprawdę długofalowego sukcesu? Czy to nie jest tak, że – zapominając o dalekowzroczności – skoncentrowaliśmy się na „rwaniu nisko wiszących owoców” i powoli wyczerpujemy zasób paliwa mogącego zapewnić dynamiczny wzrost i rozwój gospodarczy? Przecież to zawsze efekt dojrzewania gospodarki – te najlepiej rozwinięte rosną dziś wolno, ponieważ po „zerwaniu wszystkich nisko wiszących owoców” dalsze usprawnienia są dużo bardziej wymagające. Ale rosną konsekwentnie a nie jak gospodarcze efemerydy. Dzisiaj, kiedy gospodarka globalna w coraz większym stopniu bazuje na wiedzy, zdolność do utrzymania długookresowo dobrego tempa wzrostu i rozwoju gospodarczego – zdolność do osiągnięcia trwałego sukcesu – należy mierzyć za pomocą wskaźników obrazujących absorpcję innowacji, wydatkami na badania i rozwój, nakładami na nowoczesne technologie informacyjne. Oczywiście kluczowe znaczenie ma tu polityka gospodarcza, która musi brać pod uwagę i umiejętnie komunikować fakt, że substancja inwestycji – zwłaszcza tych wymienionych – polega na konieczności zaakceptowania przejściowych wyrzeczeń w oczekiwaniu na ich pomnożone owoce w przyszłości. W dziedzinie polityki gospodarczej zwycięża jednak – a jakże – krótkowzroczność. Trudne decyzje są odwlekane w nieskończoność. Zazdrościmy Niemcom, które – paradoksalnie – właśnie z kryzysu wychodzą jako jedyna europejska gospodarka, która może się jeszcze liczyć w globalnym układzie sił w najbliższych latach. To nie przypadek. To rezultat konsekwentnej, dalekowzrocznej polityki ekonomicznej połączonej z osławioną społeczną dyscypliną. Niemcy przecież zaakceptowali istotną obniżkę płacy realnej (o 4,5% w latach 1999-2009). Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że łatwiej się oddaje wtedy, kiedy ma się dużo, ale to nie zmienia faktu, że dzięki konsekwentnemu pobudzaniu aktywności w dziedzinie innowacji, badań i rozwoju, zgłoszeń patentowych – dziedzinie, w której w dwudziestoleciu naszego „sukcesu” dystans Polski do innych europejskich gospodarek istotnie się zwiększył – bylibyśmy dziś bogatszym narodem z większym poczuciem odniesionego sukcesu.

Komentarze
Dodaj nowy komentarz
Santhosh 2012-05-26 20:49:47
ffreakBellois: lubisz dwyuktosać kulturalnie i na argumenty, więc.. ;)Otf3ż nikt się nie będzie empatią posługiwał przy dochodzeniu co pan Riddle, czy inny internetowy ludek (bo to tylko Internet, tylko blogi) miał na myśli robiąc to, czy piszac tamto. Nad wewnętrznymi pobudkami pozastanawiać się może on sam, jego bliscy, czy znajomi, ew. psycholog :)To był merytoryczny, dosadnie napisany, zaczepny komentarz nie był on obraźliwy, nie był bezwartościowy i nie na temat (podobny charakter ma wiele wypowiedzi Marcoosa choćby spora część notek na tym blogu). Z logicznego punktu widzenia omawiany w tym wpisie akt cenzury był nieuzasadniony i już jako taki mf3gł stać się obiektem drwin i docinek i stał się. Tyle.ehh, po cf3ż ja się w to wepchałem.. :) koniec



Biuro projektu:
Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania, pok. RA50
ul. Sucharskiego 2, 35-225 Rzeszów
tel. 17 866 11 85, fax 17 866 12 22

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego
„KAPITALNY MENEDŻER – studia podyplomowe z obszaru zarządzania” są realizowane przez Wyższą Szkołę Informatyki i Zarządzania w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (Priorytet II „Rozwój zasobów ludzkich i potencjału adaptacyjnego przedsiębiorstw oraz poprawa stanu zdrowia osób pracujących”, Poddziałanie 2.1.1 „Rozwój kapitału ludzkiego w przedsiębiorstwach”). Udział w projekcie jest w 80% finansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.